Śledź nas na:



Teologia - problemy metodologiczne

Zagadnienie to zostało rozpatrywane już przez scholastyków. Etymologicznie teologia w rozumieniu Ojców Kościoła, była nauką o Bogu w najściślejszym tego słowa znaczeniu tzn. o Trójcy Świętej i naturze Bożej, podczas, gdy naukę o Odkupieniu nazwano oikonomia, a więc wiedze o rzeczach Bożych. Całość nauki o objawieniu Bożym nazwa teologią pierwszy Piotr Abelard, a Święty Tomasz z Akwinu uważa ja za królową wszystkich nauk.

To twierdzenie Święty Tomasza kwestionuje Duns Scot twierdząc, że teologia nie jest nauką w ścisłym tego słowa znaczeniu, podobnie jak filozofia, lecz jedynie pewna wiedzą. Podobne stanowisko zajmuje m.in. Wilhelm Ockham.

Problem ten staje się znowu żywy w wieku XIX w związku z rozwojem nauk humanistycznych i ich stosunkiem do teologii, a w wieku XX zaczeto znowu wyraźnie kwestionować naukowy charakter teologii. Zagadnienie odżyło w związku z nową koncepcją nauki, oraz z zakwestionowaniem naukowego charakteru metafizyki, ściślej metafizyki przez neopozytywistów.

Przez całe wieki teologia nie reflektowała swych postaw metodologicznych i nie zastanawiała się nad swoim statusem, jako nauki. Jej charakter jako dyscypliny naukowej jest podobny do filozofii, a za jedyną różnicę miedzy tymi dwoma dyscyplinami uważano źródło poznania, którym dla teologii jest Objawienie.

Ks. Różycki w książce Dogmatyki sformułował definicję nauki jako „uporządkowany zbiór zadań, odznaczających się oczywistością wynikania". Ksiądz Różycki wydaje się przy tym identyfikować „oczywistość wynikania" ze sprawdzalnością, zaś metodę naukową określa jako „świadomy sposób uzasadnienia nowych sadów".

Biorąc za postawę taką definicję nauki Ksiądz Różycki zmierza do określenia teologii dogmatycznej jako nauki, co udaje mu się dość łatwo, zwłaszcza, że pojmuje teologię jako naukę przede wszystkim spekulatywną. Jest tym łatwiej zrozumiałe, że zajmuje się zasadniczo teologią dogmatyczna. Stwierdza więc najpierw, że „w znaczeniu właściwym i powszechnie uważanym oznacza naukę o Bogu i stworzeniach w Świetle objawienia Bożego". Podkreśliwszy, że głównym przedmiotem teologii pozostaje jednak Bóg. Dochodzi ostatecznie do następującej definicji teologii. „Teologia jest to nauka o tym, co można poznać w Świetle objawienia Bożego".

Określenie to nie jest jednak tak ogólne i nieprecyzyjne, jak się wydaje. Zawiera ono pozornie jeden element, mianowicie Objawienie, ale implikuje on zarówno przedmiot, jak i źródło poznania. Ksiądz Rózycki podkreśla, ze na logiczną budowę teologii jako nauki składają się dwa składniki: nadprzyrodzony, jakim jest wiara i przyrodzony - rozum. Zmierza również do sprecyzowania, jaka rolę spełnia „objawienie" w poznaniu teologicznym, tzn. w jakim stosunku znajduje się ono do rozumu poznającego. Stwierdza, że jest to stosunek potrójny:

  • Objawienie nosi charakter dokumentu, którego treść należy zbadać i dwuznacznie określić; ma tu na myśli nauki biblijne;

  • Zdania objawione są przesłankami w rozumieniu i prowadza w ten sposób do odkrycia nowych twierdzeń, a wiec spekulacja teologiczna;

  • Fakty zawarte w objawieniu Bożym są zagadnieniami wymagającymi tłumaczenia rozumowego, a więc konstruowania teorii teologicznych.

Ksiądz Rózycki stawia wreszcie najtrudniejszy problem sprawdzalności poznania teologicznego. Uważa bowiem, ze metodyczność poznania teologicznego nie przedstawia żadnego problemu, gdyż metoda hermeneutyczna w egzegezie i metoda teologiczna w poszczególnych działach teologii, są szeroko wypracowane. Większą natomiast trudność stanowi problem sprawdzalności. Identyfikuje on sprawdzalność z oczywistością już to bezpośrednią, już to pośrednią. Trzeba się zgodzić, że poznaniu teologicznemu nie przysługuje zawsze oczywi9stość wyniku, są bowiem w teologii tajemnice, których niepodobna sprawdzić do oczywistości wyniku, tzn. tak wyjaśnić, aby stały się one oczywiste dla umysłu poznającego. Rozróżnia jednak miedzy oczywistością wyniku, oczywistością wynikania i stwierdzenia, że wymogiem naukowości jest jedynie oczywistość wynikania.

Jest jednak rzeczą najzupełniej jasną, że sama oczywistość wynikania nie jest w stanie zapewnić poznaniu naukowości. Poznanie teologiczne będzie odpowiadało wymogom naukowości, jeżeli będzie to poznanie krytyczne i metodyczne. Krytycyzmu nie można ograniczyć do sprawdzalności wynikania, ale wysuwany jest tu także postulat konfrontacji wyników badań i analiz teologicznych z wynikami badań innych nauk: filozofii, nauk humanistycznych, a nawet nauk przyrodniczych. Poznanie teologiczne musi się dziś dokonywać w kontekście nowożytnej filozofii i współodpowiedzialności. Przez praktykę należy rozumieć praktykę Kościoła i życia chrześcijańskiego. Dla każdej z dyscyplin teologicznych kontekst ten - konieczność i kolejność uwzględniania będzie inny: dla nauk biblijnych będzie to filologia, historia kultury i analiza językowa; dla historyka Kościoła - historia i nauki społeczne itp.

Podobnie jest z metodą. Poszczególne dyscypliny teologiczne będą posługiwały się metodami właściwymi innym naukom, zwłaszcza filozofii i naukom naukom humanistycznym, choć sposób posługiwania się tymi metodami musi być podporządkowany założeniom metody teologicznej np. historyk Kościoła posługując się metoda historyczną nie może w zakresie metody zaprzestać być teologiem, choć może i powinien korzystać z metod stosowanych przez historyków świeckich. Z tego że teologia współczesna musi pracować w kontekście innych nauk i korzystać nie tylko z ich metod, ale także z ich dorobku uzupełniając niejako luki w swych badaniach. Nie wynika z tego, że musi ona wyrzec się swej tożsamości, a zarazem swej odrębności strukturalnej, epistologicznej i metodologicznej. Trzeba stanąć na stanowisku, że tak jak filozofia nie może być zastąpiona przez nauki, ani odwrotnie, podobnie teologia nie konkuruje ani z filozofia, ani z naukami, ani nie może być przez nie zastąpiona, natomiast powinna z korzyścią dla siebie i dla innych z nimi współpracować.

Nieporozumieniem wydaje się być „ufilozoficznienie" jak i „unaukowienie" teologii, gdyż mogłoby prowadzić do pozbawienia teologii właściwego charakteru, jako szeroko pojętej scientia salutis. Gdy mówimy o teologii, jako scientia salutis to nie mamy na myśli jakieś metodyki zbawienia, lecz kompleks nauk zmierzających do udostępnienia człowiekowi treści i owoców wyzwalającego orędzia zbawienia, nadawanie pełnej aktualności i mocy prawdzie, która jedna potrafi człowieka wyswobodzić.

Teologia jest zatem „nauką zmierzającą do zrozumienia prawdy, która sam Bóg niejako dzieli z człowiekiem". Przedmiotem tak pojętej nauki jest orędzie zbawienia odczytane w kontekście całego naukowego i kulturowego dorobku ludzkości pod kątem widzenia wyzwalającej i zbawczej mocy prawdy.

Przedmiotem tak rozumianej teologii jest cała treść orędzia zbawienia, czyli Objawienia Bożego, a więc prawa o Bogu, człowieku i świecie, próba zrozumienia tej prawdy w świetle wszystkich przekazów wiary, a także w świetle dorobku ludzkiego umysłu, bo tymi dwoma niejako kanałami Bóg dzieli się prawdą z człowiekiem. To zrozumienie nie może być pojmowane jako poznanie czysto akademickie, lecz jako ukazanie owej wyzwalającej i zbawczej mocy prawdy. W świetle tego, niejako przedmiotu formalnego poznania teologicznego, każda z dyscyplin teologicznych, choć ma swój szczegółowy przedmiot i wyspecjalizowane metody, zawsze odnajduje swoją funkcję, swoje szczegółowe zadanie w całości teologicznego poznania i dopiero one wszystkie razem składają się na całość owej scientia salutis.

 



Zobacz także